sobota, 21 lipca 2012

Rozdział IV


Gryfonka poprosiła Ginni by poszła do jej pokoju i przyniosła jej coś do ubrania bo ona nie miała ochoty spotykać się z Ronem . Ruda niechętnie ,ale się zgodziła i szybko poszła w razie czego po Harrego by potem pójść z nim do Rona po rzeczy dla Hermiony . W tym czasie Miona poszła do łazienki . Zdjęła brudną koszulę i wrzuciła ja do kosza na brudy . Odkręciła wodę z kranu i nalała kilka olejków aromatycznych do wanny . Podczas ,gdy wanna napełniała się wodą Gryfonka rozczesywała swoje włosy . Gdy wanna była już pełna Hermiona związała włosy w kok i  weszła powoli do wanny . Woda była strasznie przyjemna , nie za gorąca , nie za zimna .  Jej ciało muskała delikatnie woda a olejki dodawały nastroju i rozluźniły Mionę . Dziewczyna kompletnie się wyluzowała . Nie myślała już o niczym tylko o tym by ta chwila trwała jak najdłużej . Hermiona leżała w wodzie tak jeszcze przez dobre 30 minut . Niestety potem woda z krystalicznej i gorącej zmieniła się w chłodną i wręcz czarną od brudu i pyłu z opustoszonego domu . Gryfonka nie chętnie wyszła z wanny i otuliła się ręcznikiem . Usiadła na krzesełku przed toaletką z ogromnym lustrem ,które pan Weasley specjalnie zamontował dla dziewczyn co było błędem bo zaczęły przesiadywać tam godzinami i robiła się kolejka do łazienki . Dziewczyna wzięła balsam waniliowy i zaczęła od nakremowania nóg , potem rąk a na końcu brzucha i innych części ciała . Potem odłożyła balsam i rozpuściła koka w celu rozczesania po kołtunionych włosów . Gdy już wyglądała w miarę normalnie sięgnęła po kosmetyczkę w celu umalowania oczu i ust błyszczykiem . Zrobiła ładną kreskę eyelinerem nad okiem potem nałożyła tusz na rzęsy i pomalowała usta błyszczykiem truskawkowym . W końcu wyglądała przyzwoicie a wręcz ładnie. Gryfonka wyszła z łazienki i poszła w stronę pokoju Wybrańca i Rudej . Zapukała bo nie była pewna czy Ruda jest sama i czy może wejść bez pukania . Odezwał się cichy męski głos .
           - Proszę .
          Gryfonka weszła do pokoju .
          - O Harry . Przepraszam ,że przeszkadzam ,ale Ginni miała dla mnie zostawić tu ubrania .
          - Tak zostawiła je tu dla ciebie i prosiła ,że gdy będziesz gotowa to żebyś zeszła na dół.
          - Dziękuje , będzie mi przeszkadzało jeśli ubiorę się dzisiaj u was ? Nie chcę za bardzo spotykać się z Ronem .
         - Pewnie ,że tak ja już i tak wychodzę . Harry złapał już za klamkę od drzwi i miał wyjść ,ale się zatrzymał . -  Wyglądasz bardzo ładnie , i przykro mi z powodu ciebie i Rona . Ginni mówiła ,że wy … no …
         - Harry dziękuje i nie przejmuj się tym , najwyraźniej tak miało być . Uśmiechnęła się do niego i powiedziała ,że postara się zaraz przyjść na obiad . Harry się zgodził i zszedł na dół . Gryfonka zobaczyła na łóżku Ginni kupkę jej ubrań . Nie za bardzo zastanawiała się co Ruda dla niej wybrała , jej przyjaciółka miała dobry gust więc Miona była przekonana ,że to na pewno coś ładnego . Podniosła kupkę ubrań i wtedy się przekonała co Ruda dla niej wybrała . Była to jej druga ulubiona sukienka . Pierwszą jej ulubioną sukienką była fioletowa balowa suknia ,ale tylko do kolan z różą na boku przy biodrach . A drugą sexi czarna . Bardzo ładnie podkreślała jej figurę i uwydatniała kształty . CO ONA WYMYŚLIŁA ? zadawała sobie to pytanie ,gdy zakładała sukienkę wybraną przez Rudą . Gdy już była gotowa zeszła na dół na obiad . Tak właściwie było już dawno po obiedzie ,ale ze względu na wszystkie wydarzenia pani Weasley przełożyła specjalnie dla niej obiad na 19:00 zamiast 17:00.
           Hermiona zeszła po schodach do kuchni ,gdy stanęła w wejściu chłopakom opadły szczęki a Ginni ubrana w swoją ulubioną zwiewną ,ale bardzo seksowną sukienkę uśmiechnęła się i mrugnęła .
            Hermiona podeszła do stołu i usiadła jak zwykle obok Harrego lub Ginni oraz Rona ,ale po kłótni z Ronem poprosiła by bliźniacy zamienili się z nim miejscami.
            Harry ustąpił miejsca Ginni by mogła siedzieć obok hermiony a sam usiadł obok
rudej i jej mamy . Hermiona uśmiechnęła się do niej ,ale nie był to zwykły uśmiech
tylko uśmiech typu : co ty kombinujesz głuptasie ? .George już odsuwał krzesło obok
Hermiony , gdy nagle odepchnął go Fred i zajął jego miejsce .
           - Co ty wyprawiasz ? Zapytał się George z oburzeniem ponieważ po raz pierwszy
chciał usiąść obok seksownej panny Granger , która była tak ładnie ubrana ,że
spodobała mu się i obudziła w nim pewne pragnienie pożądania .
           - Ty siedziałeś tu na śniadaniu .
           - I co z tego wypad .
           - Spadaj
           - Sam się zbadaj Fred.
           - Ty się zbadaj George .
           Chłopcy kłócili się tak przez moment po czym zaczęli rzucać w siebie kulkami
ziemniaczanymi ,które miały być na obiad .
           Dziewczyny zaczęły chichotać ponieważ wyglądało to komicznie zresztą wszystko co
robili bliźniacy było zabawne lub tak wyglądało . W końcu do kuchni weszła pani
Weasley z panem Weasley’em.
          - Na miłość boską ! Fred , George !
          - Spokojnie kochanie . Uspokoił żonę pan Weasley . – Hermiono wyglądasz
olśniewająco.
         - Dziękuje . Gryfonka zarumieniła się .
         - Nie ma za co , chłopcy siadać !  W końcu chcemy zjeść w spokoju obiad , prawda ?
         - Tak tato . Powiedzieli chórkiem i usiedli , w końcu George ustąpił Fredowi i usiadł
obok Rona zamiast obok seksownej Gryfonki .
        W końcu wszyscy mieszkańcy nory usiedli przy stole , na początku cała rodzina wraz z
Harrym i Hermioną rozmawiali o Hogwarcie i quidditchu , potem dopiero ,gdy
państwo Weasley skończyli jeść i poszli do siebie do pokoju zaczęli rozmawiać o
czym innym .
           - Hermiono możemy pogadać potem ? Zapytał Harry .
           - Tak no pewnie , możesz mi pomóc umyć naczynia .
           - Dzisiaj nie jest twoja kolej . Zauważył zaskoczony wybraniec .
           - Tak , wiem ,ale mimo wszystko to ja mam ochotę dzisiaj umyć naczynia , mam
ochotę komuś pomóc .
          - Dobrze pomogę ci . Powiedział radośnie Harry .
         Gdy już wszyscy zjedli ,ale zostali przy stole by jeszcze rodzinnie porozmawiać na
przeróżne tematy Hermiona pozbierała naczynia i  podeszła do umywalki .
           Odkręciła kran i zaczęły myć naczynia . Harry podszedł do Hermiony i pomógł jej
myć , normalnie Ron by się śmiał i dziwił co on wyprawia ,ale dlatego ,że harry
mieszkał z jugolami wiedział o co chodzi , często ciotka petunia kazała mu zmywać
naczynia po obiedzie i innych posiłkach .
          - O czym chciałeś ze mną porozmawiać Harry ?
          - Przepraszam ,że zaczynam ten temat ,ale …
          - Nie masz za co przepraszać Harry , mów śmiało .
          - Nie gniewaj się na Rona za to ,że nie chcemy cię wziąć ze sobą za rok w
poszukiwaniu horkruksów to dla …. W tym momencie Gryfonka mu przerwała .
         - Harry nie gniewam się o to , wytłumaczył mi już czemu mnie nie bierzecie , nie
gniewam się , było mi smutno ,ale rozumiem ….
         - To w takim razie o co poszło ? Zapytał wyraźnie zaskoczony i zdziwiony Harry .
    - O to jak traktuje swoje rodzeństwo, nie widziałeś jak potraktował dzisiaj Ginni ,ale
widziałeś jak zaatakował Freda , rozumiem ,że jest zazdrosny ,albo zły ,ale to nie
usprawiedliwia jego zachowania.
    -  Co się stało z Ginni , nic mi o tym nie mówiła . Zapytał ponownie zaskoczony tym co
usłyszał od swojej przyjaciółki .
    - Ginni dzisiaj weszła do pokoju jak się no ….. no wiesz całowaliśmy a Ron na nią
nawrzeszczał ,że wchodzi bez pukania to był szok dla Ginni , skąd mogła wiedzieć ,że
akurat wejdzie w takim momencie poza tym to jej pokój tak naprawdę .
    - Nic mi o tym nie wspominała ….
    - Pewnie nie chciała cię tym zamartwiać , poza tym już wszystko ok. sytuacja wyjaśniona .
    - Aaaa ok. rozumiem . Proszę mów mi o wszystkim co jest związane z Ginni , ona częto
mi nic nie mówi bym nie był zły lub coś ,ale ja chcę wiedzieć co się z nią dzieje i
jakie ma relacje z innymi , jest dla mnie ważna sama rozumiesz …
   - Harry już nic nie mów rozumiem będę ci wszystko mówić .
   - Dziękuje . Po czym wybraniec pocałował ją w policzek . W tym momencie nagle Ginni
przytuliła od tyły i znienacka wybrańca .
   - O widzę ,że czułości , mam się czuć zazdrosna ? Zapytała rozbawionym głosem Ruda .
   - Nie no co ty , tylko rozmawiamy .
   - O a o czym taki . Zapytała z zaciekawieniem .
   - O tym jaka jesteś Kochana . Wtrącił Harry i pocałował ją w policzek .
  - Dobra dobra . Uśmiechnęła się Ruda . – O a tak w ogóle Hermiono za chwilę idziemy
oglądać z Harrym zachód słońca , może ty i Ron się do nas przyłączycie ?
  - Ginni nie gniewaj się ,ale na pewno nie odezwę się do Rona dzisiaj a tym bardziej nie
zaproszę go na tak romantyczne spotkanie , a sama nie chcę wam przeszkadzać .
   - A czy towarzystwo kogolowiek by ci odpowiadało ?  W końcu jesteś tak ładnie ubrana ,
szkoda by było zmarnować taką okazję . Powiedziała smutnym głosem by złamać
Gryfonkę .
   - Nikt nie chce ze mną iść kochanie . Gryfonka uśmiechnęła się pociesznie i już miała
odejść gdy nagle
  - CZY KTOŚ W TYM DOMU , PŁCI MĘSKIEJ  CHCIAŁBY IŚĆ ZE MNĄ, HARRYM I
TĄ SEXI DZIEWCZYNĄ POOGLĄDAĆ ZACHÓD SŁOŃCA ?
  W pierwszej chwili odwrócił się Ron , bardzo mu brakowało Gryfonki ,ale jego honor nie
pozwalał mu na takie wybryki po dzisiejszej awanturze . Potem obejrzał się Fred i już
miał ochotę wstać ,ale nagle przed oczami przemknął mu George i podszedł do
Hermiony .

   - Milejdi …. Może chciałaby pani udać się ze mną na wieczorny romantyczny spacer wśród
towarzystwa tych zakochanych .
 Hermiona zaczęła się śmiać wyglądało to komicznie . Klękający George proszący ją o
pójście na spacer . Nie mogło być ni zabawniejszego . Wtedy Fred wstał , wyjął jedną
różyczkę z wazonu stojącego na stole i odepchnął Freda . Stanął przed Hermioną.
- Hermiono miłości moja czy udasz się ze mną na upojną …. Echem to znaczy romantyczną
noc w towarzystwie Ginni i Harrego ?
 - Spadaj Fred ja pierwszy ją zaprosiłem . Odpowiedział szybko George podnosząc się na
nogi .
  - Goń się George . Pokazał bratu język po czym go lekko i po przyjacielsku szturchnął w
bok .
    - Chłopcy , proszę . Hermiona się uśmiechnęła . Ja chyba jednak pójdę się położyć i
poczytać książkę .
- O nie , Miona nawet o tym nie myśl idziesz z nami a Fred idzie z tobą , zobacz jak się
postarał ukradł róże z bukietu mamy . Zaprotestowała szybko Ginni .
- Ha znowu wygrałem to dzięki mojej słodkiej twarzy George .
- Mamy taką samą twarz Fred debilu .
- Ciiii poniżasz mnie . Fred uśmiechnął się pociesznie do Georga po czym zaczęli się
szturchać i czochrać po włosach jako przyjacielski i braterski gest .
- W takim razie powodzenia , ja się zajmę naszym złośnikiem Ronaldem . Powiedział George
, przybił Fredowi żółwika i poszedł do Rona trochę mu podokuczać .
- W takim razie ustalone , Fred biegnij się ogarnąć a my zaczekamy przed domem .
Powiedziała Ruda po czym złapała Harrego i Mionę za rękę i pociągnęła w stronę
wyjścia .
Czekali przed norą ok. 15 minut zanim Fred raczył się pojawił w seksownej koszuli i szarych
jeansach . Ginni pociesznie się uśmiechnęła po czym mrugnęła do Freda a potem do
Hermiony i poszła z Harry za rękę w stronę jezioro nad który idealnie było widać
zachód słońca . Fred i Hermiona szli za nimi z tyłu na początku milczeli w końcu
Hermiona się zmogła i powiedziała :
  - No no co za elegant , nie pasuje to do ciebie . Po czym łobuzersko się uśmiechnęła .
  - Muszę jakoś wyglądać w towarzystwie tak ładnej  dziewczyny .
  - Podlizywanie się macie we krwi czy po prostu już tyle komplementów prawiliście ,że
macie wprawę ?
  - Nie wiem jak moi bracia ,ale ja komplementy prawię tylko wyjątkowym osobom .
  - Och Fred czuję się zaszczycona . Zachichotała radośnie . Potem już szli w ciszy . Od nory
do jeziora było ok. 20 minut drogi . Hermionie nie łatwo się szło po polanie w 7 cm szpilkach
pasujących do sukienki. Fred musiał to najwyraźniej zauważyć bo po chwili milczenia znowu
zaczął rozmowę.
- Może cię ponieść ?
- Nie , nie potrzebnie , dam radę nie jest tak strasznie . Poza tym u ciebie na ramieniu
strasznie podrzuca nie wiem czy to specjalnie jako atrakcje czy to ty tak krzywo
chodzisz . Uśmiechnęła się do bliźniaka łobuzersko po czym przyspieszyła kroku .
- Panno Granger nie wiem czy obrażanie mnie to dobry pomysł , pamiętaj do czego jestem
zdolny . Uśmiechnął się do niej łobuzersko a jego oczy zabłyszczały .
 - Tak a co możesz mi zrobić ? Wiedziała ,że bliźniak może zaraz zrobić coś głupiego ,ale
tylko na to czekała , potrzebna jej była rozrywka na rozweselenie tego jakże ponurego
dnia .
Bliźniak nie zdążył odpowiedzieć bo Ginni przerwała ich rozmowę informując ich ,że dotarli
na miejsce . 

Rozdział III


 Zrozpaczona i zraniona gryfonka biegła ile sił w nogach w stronę starego domu , który kiedyś był zamieszkany przez mugoli kilka wieków temu a teraz jest opustoszałą i zapomnianą ruderą . Nie obchodziło ją już nic , to ,że jest tylko w koszuli , to że nie ma butów , że nie jest umalowana , że każdy może ją zobaczyć  i wyśmiać ( oczywiście tylko czarodzieje bo mugole nie mieli pojęcia o tym miejscu , zresztą było ono dobrze strzeżono przez zaklęcia ) . Chciała tylko uciec i zostać na chwile sama . Ogarnąć swoje emocje i sprawy . Poukładać myśli i zastanowić sie co dalej . Często kłócili sie z Ronem ,ale on sie nigdy nie wyżywał  na nikim i nie ranił jej takimi ostrymi słowami , zawsze padały nic nie znaczące słowa typu : spadaj , mam cię dosyć , wkurzyłeś mnie , odejdź ,ale nigdy nie padały takie ostroe słowa jak podczas dzisiejszej kłótni . Możliwe ,że był zły ,ale to go nie tłumaczyło . Wiedział ,że ginni jest wrażliwa i ze łatwo ją urazić a mimo to nakrzyczał , nawet mało powiedziane. Nawrzeszczał to jest dobre słowo na opisanie jego czynu . Nawrzeszczał  na nią i po chamsku potraktował .
Fred wyszedł z nory i rozglądał sie po całym ogrodzie w poszukiwaniu Gryfonki , chciał jej pomóc. Podobała mu sie od dawna ,ale nie aż tak . Dopiero dzisiaj jak zobaczył ją w tym skąpym wdzianku zrozumiał jaka jest piękna i ,że pragnie jej i jej ciała. Nie patrzył na nią wcześniej i nie zalecał sie do niej ze względu na Rona ,ale teraz jak oni sie pokłócili i Ron ją tak potraktował , zresztą go też w końcu rzucanie się z pięściami na brata nie jest normą , nawet w ich rodzinie . Od ich kłótni  miał drogę wolną do Hermiony  i gotowy podryw przy okazji . Przecież dziewczyny lecą na czułych i wrażliwych kolesi ,którzy je chętnie wysłuchają i im pomogą . On miał okazje teraz u niej zapunktować . Miał nadzieje ze gryfonka zwróci na niego uwagę i może to z nim Będzie chciała spędzić dzisiejszy wieczór a może nawet  noc – tak na poprawę humoru po przedstawieniu z Ronaldem. Hermiona w końcu dobiegła to starego domu. Wyglądał on tragicznie . Zniszczony z dziurami w ścianach , wyrwanymi drzwiami z nawiasów , potłuczonymi oknami i pajęczynami w każdym zakątku . Stała tak przez moment i patrzyła na dom porośnięty bujną roślinnością , wyobrażała sobie jaki ten dom musiał być kiedyś piękny i ile szczęścia musiało w nim być . A teraz został on porzucony , zapomniany … w sumie jak ona . W końcu Gryfonka z strachem w oczach odważyła się wejść do środka. Było w nim ciemno mimo ,że promienie słońca wpadały przez różne dziury w dachu i inne szczeliny w domu . Wszędzie było pełno pajęczyny . Zamiast dywanu była trawa i kamienie – niektóre z tego domu . Kujonka szła pustym , wąskim korytarzem na ,którym na końcu znajdowały się schody . Po bokach były różne drzwi do różnych pokojów , łazienki oraz kuchni . Hermiona na początku chciała obejrzeć cały dom ,ale gdy zbliżyła się do schodów pokusa wejścia po nich na piętro była o wiele większa niż przeszukanie domu w celu znalezienia chociaż jednej oznaki tego ,że kiedyś było tu pięknie i mieszkali tu ludzie .
Ostrożnie postawiła nogę na  starych i strasznie skrzypiących schodach. Bardzo się bała ,ale coś ją ciągnęło na górę .
Fred strasznie chciał znaleźć hermione , na niczym mu teraz bardziej nie zależało niż na znalezieniu jej . Nie wiedział gdzie Gryfonka mogła sie udać. Był bez radny , mógł jedynie zdać sie na intuicje , która często go zawodziła. Chłopak usiadł na moment na zielonej trawie obok nory ,zamknął oczy i zaczął Myślec gdzie by sie udał , gdyby był zrozpaczona nastolatka . Nic mu nie przychodziło do Glowy . Ani jeden nawet najmniejszy pomysł . Chłopak był przekonany .że już jej nie znajdzie . Poddał sie i wstał . Postanowił odpuścić i pójść do domu . W tym momencie wpadł mu do Glowy jeden pomysł : "opuszczony mugolski dom" . No tak idioto jedyne miejsce gdzie będzie sama i będzie czuła się jak w domu w końcu jest z rodziny mugoli i żyje wśród nich  -powiedział do siebie po czym szybko pobiegł w stronę domu .
Gryfonka ostrożnie weszła po schodach bojąc się ,że w każdej chwili może spaść i coś sobie zrobić , była by wtedy bez radna – nawet nie wzięła różdżki . Gdy już weszła na górą zobaczyła pokój zabity deskami . Normalnie by go ominęła na kilometr ,ale w tym momencie było inaczej to właśnie do tego pokoju ją tak ciągnęło , to właśnie dla tego pokoju pokonała strach i weszła po tych cholernych schodach . Zaczęła zrywać deski . Z całej siły starała się je oderwać w końcu gdy jej się udało otworzyła drzwi . Doznała szoku . Pokój ani trochę nie był zniszczony jak reszta domu , tapeta była tylko trochę zdarta a na suficie były plamy od wilgoci. Oprócz tego wszystko było poukładane i czyste . Był to pokój dziecięcy . Była w nim kołyska , zabawki i inne przybory dla dzieci . Na półkach było pełno poustawianych zdjęć rodziców dziecka . Większość była ze szpitala, gdy mama tego maleństwa nosiła je jeszcze w brzuchu . O dziwo nie było ani jednego zdjęcia dziecka . Nawet śladu po jego pobycie w tym miejscu . Jakby nigdy się nie narodziła . Hermiona zaczęła przeszukiwać szuflady , były w nich same ubranka dla dzieci i tego typu rzeczy w końcu natrafiła na wycinek z gazety :                 
                                          POTWORNY WYPADEK SAMOCHODOWY   
Straszny wypadek wydarzył się rodzinie Wolton. Historia jest przerażająca i drastyczna . W
dniu 28.05.1986r. na ulicy Embrighten Road w wypadku samochodowym zginął mąż panny
Luise Wolton. Pijany kierowca ciężarówki wjechał w samochód pana Roberta Woltona z
niesamowitą prędkością. Panna Luise nie została poinformowana o wypadku samochodowym
, z powodu pobytu w szpitalu . Dopiero ,gdy pani Luise wyszła ze szpitala po poronieniu
dowiedziała się o tragicznej śmierci jej męża . Zdesperowana Luise wiele razy  próbowała
popełnić samobójstwo jednak nigdy jej się nie udało . Kilka razy była w psychiatry ku
dopiero ,gdy stwierdzono ,że wyzdrowiała i nie potrzebnie przebywa w szpitalu . Wypuścili
panią Luise po czym po jednym dniu dowiedziano się o jej samobójstwie . Powiesiła się  
jednak przedtem poszła zrobić sobie tatuaż o treści  „ na zawsze dla Roberta i Sofi Wolton
moich skarbów bez , których nie umiem żyć” .
W Hermionę uderzyła fala płaczu . Kiedyś ,gdyby z nią zerwał Ron lub by mu się coś stało
ona też by zapewne się zabiła lub pogrążyła w depresji a teraz ? Teraz tylko czuła pustkę ,
złość i rozpacz , ale nie myślała o tym by coś sobie zrobić. Jedyne co to był płacz i łzy ,które
spływały w niezliczonej ilości jak strumienie wody po jej policzkach . Gryfonka usiadła przy
łóżeczku dziecka i pogrążyła się w płaczu . Kochała Ronalda ,ale po tym co jej zrobił już nic
do niego nie czuła . Po prostu musiała wyrzucić z siebie emocje poprzez płacz .
Fred w końcu dobiegł do opuszczonego domu . Bał się wejść do środka ,ale wiedział ,że
Hermiona tam jest i wiedział ,że musi ją z tamtą zabrać . Mimo ,że się bał to wszedł do
środka . Rozejrzał się po parterze w celu znalezienia Gryfonki ,ale jej nie ujrzał. Stanął na
środku korytarza i myślał co zrobić dalej może jej tu nie ma , może niepotrzebnie traci czas
na przeszukiwanie tej rudery . Może Miona już dawno wróciła do nory . Jednak musiał się
upewnić czy jej tu na pewno nie ma . Chłopak rozglądał się uważnie penetrując każdy kąt
opuszczonego domu . W końcu ujrzał schody prowadzące na piętro . Stanął przed nimi nie
pewnie . Zastanawiał się czy wejść po nich i zaryzykować czy spanikować i odejść . Po
chwili myślenia usłyszał kobiecy płacz . Nie zastanawiał się ani chwili dłużej i wbiegł po
schodach na górę W połowie schodów nagle poczuł jak pod nogą traci grunt. Stare schody po
jego ciężarem i mocnym naciskiem uległy i rozpadły się . Fred szybko ręką złapał się za
wystającą belkę . Teraz liczyły się tylko sekundy , czy będzie miał siłę się podciągnąć czy
spadnie i potłucze się ,albo złamie rękę lub nogę .
Hermiona pogrążona w płaczu , zwinięta w kłębek nagle usłyszała głośny huk jakby coś się waliło , szybko wybiegła z pokoju i pobiegła w stronę schodów . Zobaczyła kogoś trzymającego się ostatkiem sił za belkę . Szybko ,ale delikatnie zeszła po schodach ,by pomóc osobie . Nie myślała o tym czy jej się coś stanie czy ta osoba to ktoś zły lub coś w tym stylu . Liczyło się tylko to by pomóc tej osobie. Szybko chwyciła nieznajomą osobę za rękę i starała się ją podciągnąć .
Fred nagle poczuł jak ktoś łapie go za rękę i pomaga mu . Czuł ,że to była kobieta bo mężczyzna by miał silniejszy uścisk ręki i by go podciągnął jednym ruchem ręki. Jednak był wdzięczny bogu za to ,że chociaż ktoś mu pomaga . Z całej siły starał się podciągnąć w końcu się udało , dzięki pomocy kobiety . Ostatkiem sił wspiął się na schody i ujrzał te piękne orzechowe oczy i brązowe loki opadające na twarz dziewczyny .

- Fred ! O mój boże Fred . Dziewczyna rzuciła się na chłopaka . Zarzuciła mu ręce na szyję i mocno przytuliła .
- Miona jak dobrze ,że to ty . Chłopak przytulił ją jedną ręką a drugą podpierał się o stabilny stopień schodów .
 Gryfonka wyrwała się z jego uścisku złapała go za rękę i wciągnęła szybko na górę by ponownie nie spaść ze schodów .
- Nic ci nie jest ? W ogóle co ty tu robisz !? Była zła ,że tu przyszedł i naraził się na niebezpieczeństwo .
- Nie , jestem cały . To twoja zasługa . Przyszedłem tu bo się martwiłem ,że coś sobie zrobisz
lub coś ci się stanie .
- Jaki ty jesteś głupi ! Narażałeś się na niebezpieczeństwo , poza tym jestem duża i
umiem o siebie zadbać !
- Tak ,ale pokłóciłaś się z tym debilem i płakałaś  …. W tym momencie Gryfonka szybko otarła ręką oczy i policzki od łez . Chłopak kontynuował - ….. pod wpływem emocji dziewczyny robią różne rzeczy , a ja nie chciałem by ci się coś stało .
- To miło z twojej strony ,ale to i tak było głupie ! Gryfonka krzyknęła i odwróciła się od
niego .
- No przestań jestem duży umiem o siebie zadbać . Chłopak uśmiechnął się łobuzersko a Miona zachichotała . – Możemy już stąd iść ? Ten dom nie jest odpowiednim miejscem do rozmawiania i spędzania w nim czasu .
- Nie możemy stąd zejść . Zrobiłeś mega dziurę w schodach . Powinieneś schudnąć. Gryfonka zaśmiała się .
- Gdyby nie to ,że to piętro może się za chwilę zawalić już dawno byś leżała na ziemi i
błagała mnie o to bym przestał cię ….
- Mnie co ? Zapytała zaciekawiona.
- Dokończę ,gdy w końcu stąd zejdziemy .
- To się nazywa szantaż ,ale zgoda .
Fred uśmiechnął się do Miony i podał jej rękę . Ostrożnie zeszli po schodach i w końcu znaleźli się na parterze . Chłopak od razu się uśmiechnął . Cieszył się ,że w końcu zeszli z piętra strasznie się bał na nim stać ,ale nie mógł tego pokazać ani powiedzieć Hermionie w końcu z pozoru był odważny i męski .
- Już zeszliśmy więc może puścisz moją rękę i powiesz mi co byś mi zrobił ?                 
Zapytała z ciekawością w głosie Gryfonka .
- A no tak . Chłopak puścił rękę Miony – Co bym tobie zrobił hmmm no niech się zastanowię. Na przykład to . I w tym momencie Fred podniósł Hermionę , przerzucił ją przez ramie i szedł z nią w stronę wyjścia . Gryfonka tylko pisnęła z przerażenia i zaskoczenia .
- Fred ! Aaaaaa puszczaj . Fred . Gryfonka zaczęła go bić delikatnie pięściami o plecy.
- Jesteś pewna ,że mam cię puścić ? Wtedy spadniesz i się poobijasz .
- Fred . Hahahahahah . Proszę to nie jest zabawne !
- A jednak się śmiejesz .
- To jest śmiech połączony z rozpaczą. Proszę Fred ! Zaraz puszczę pawia .
- Nie zrobisz tego , poza tym jestem pewien ,że twój paw by pięknie komponował się z moim t-shirtem . Znowu się łobuzersko uśmiechnął .
- Fred proszę ! Gryfonka nadal nalegała mimo ,że jej się to podobało to chciała w końcu znaleźć się na ziemi.
- No dobrze ,ale coś za coś . Co dostanę w zamian ?
- Hmmmm niech no się zastanowię . Porządnego kopa w dupe . Zachichotała. A wtedy
chłopak ją mocno podrzucił po czym złapał nad biodrami i opuścił na ziemię .
-  Dziękuje . Chciała już odejść w stronę nory ,ale chłopak złapał ją za rękę i odwrócił
w swoją stronę .
- Coś za coś pamiętasz ?
- No dobra . Powiedziała niechętnie . – Co byś chciał w zamian ?
- Hmmm no nie wiem  , nie wiem . Moooże ….
- Może co ?
- Może buziak w policzek na dobry początek  ?
- Nie wiem co to ma znaczyć ,ale ok. Gryfonka lekko pocałowała chłopaka w policzek.
- Możemy już iść umieram z głodu , pewnie minęło kilka godzin .
- Ja tak samo . Uśmiechnął się łobuzersko i poszedł z Mioną w stronę nory . Gdy byli
już kilka metrów od nory nagle wybiegła Ginni i rzuciła się na Hermionę .
- Jeju jak się o ciebie martwiłam ! Gdzie ty tak długo byłaś !?
- Rozmawiałam z Fredem przyszedł do mnie ,gdy potrzebowałam towarzystwa ,
jednak samotność to nie najlepszy pomysł na rozwiązanie problemów .
- Mówiłam to Harremu ! Jednka czasami nie warto go słuchać.
- To może ja zostawię was same . Wtrącił Fred i wszedł do środka nory .
Ruda złapała Hermionę za ręcę i na nowo zaczęła rozmowę .
- Na pewno wszystko ok. ?
- Tak kochanie . Gryfonka uśmiechnęła się do przyjaciółki .
- To się cieszę . Ron chyba mocno przeżywa bo jak Harry był z nim pogadać to tylko
słyszał jak latają różne przedmioty po pokoju . Nawet go nie wpuścił .
- Ruda proszę nie wspominaj o nim , między nami skończone .
- Ja … ja przepraszam myślałam ,że to tylko zwykła kłótnia w końcu nie ściągnęłaś
bransoletki od niego . Powiedziała skruszona
- A  no tak , w sumie zapomniałam o niej . Przepraszam ,że zmieniam temat ,ale może
pomożesz mi się ogarnąć i pójdziesz ze mną na obiad bo umieram z głodu .
- No pewnie ! Ruda uśmiechnęła się , złapała Mionę za rękę i pociągnęła w stronę łazienki i pokoju .


           
        

Rozdział II


           
Gryfonka szybko przestała myśleć o Ronie . Jej złość już trochę opanowana dzięki rozmowie
z Rudą na nowo się odrodziła i chciała wybuchnąć . Zaczęła ją boleć głowa , musiała iść
szybko by uderzyć z taką siłą . Już chciała krzyknąć ,ale pomyślała ,że to tylko jej wina i ,że
pewnie wpadła na ścianę lub zamknięte drzwi . złapała sie za głowę i już chciała odejść ,gdy
usłyszała ten wesoły i jakże pozytywny głos.          
 - Uuuuu Hermiona lecisz na mnie . Niegrzeczna dziewczyna , wpada na mnie ,gdy chodzi z
moim bratem. Mi to w sumie nie przeszkadza ,wręcz się podoba ,ale tego się po tobie nie
spodziewałem . Znała ten głos ,ale nie wiedziała zbytnio do kogo należy , dopiero gdy
spojrzała w górę ujrzała ten śliczny , łobuzerski uśmiech.                      
- Fred ! Krzyknęła. - Mógłbyś uważać jak chodzisz ! Poza tym nie lecę na ciebie i nie zdradzam Rona !               
- Kochanie to ty na mnie wpadłaś nie ja na cb . Poza tym spokojnie tylko się śmieje . Znowu sie łobuzersko uśmiechnął i spojrzał jej w dekolt. Hermiona szybko zauważyła ,gdzie powędrował wzrok chłopaka i szybko mu wygarnęła ze złością .
 - Nawet jeśli to ja na ciebie wpadłam to ty tez mógłbyś uważać i mnie ominąć . A poza tym
nie mów tak do mnie ! Szybko sie odwróciła , zakryła dekolt i podeszła do stołu .Chłopak
oglądaj sie za nią .Tak ładnie wygląda ubrana w ciemno kakaową koszulę i szmaragdową
bransoletką z napisem HERMIONA , którą dostała od Rona i z którą się nigdy nie rozstawała
a która idealnie komponowała się z rzeczami ,które nosiła Gryfonka. Jej włosy były
rozwiązane, opadały na jej plecy. Nie mógł od niej oderwać wzroku . Tak bardzo chciał na
nią patrzeć. Chęć pragnienia i pożądania jej wzrastała dzięki dużemu  Po chwili sie otrząsnął
i uświadomił sobie o kim myśli , kogo pragnie . Odwrócił wzrok i podszedł do szafki z
płatkami kukurydzianymi . Jeszcze na chwile odwrócił wzrok w jej stronę ,ale gdy zobaczył
oburzonego Rona schodzącego po schodach od razu odwrócił głowę i podszedł do stołu by
zająć miejsce i zjeść śniadanie .Gryfonka usiadła obok Harrego . Uśmiechnęła sie do niego ,
           
- Dzień dobry Harry , jak się spało ?         
- Hej Miona , prawie w ogóle ,ale warto było . Uśmiechnął się i wziął grzya swojej kanapki – Wiesz ,gdzie jest Ginni ? Zawsze przychodzi z tobą .
- Zasiedziałyśmy się rozmawiając i Ginni szybko pobiegła do łazienki się ogarnąć a ja
zaproponowałam ,że zrobię nam nasze ulubione płatki .
- Jak chce to mogę ci pomóc. Wybraniec uśmiechnął się serdecznie i podał Hermionie rękę
by pomóc jej wstać od stołu i pójść z nią przygotować porcję płatków.          
Podeszła z Harrym do szafek z mlekiem i płatkami. Harry wziął mleko i płatki. Gryfonka
wyczyściła dwie miseczki i poszła z wybrańcem zająć miejce przy stole .
Wybraniec pomógł jej nalać mleko i wsypał płatki „ Zielone karmelki” do miseczek obu dziewczyn.
- Och Harry to płatki Ginni ja jem „Różowe florencje”
- Jeju Miona strasznie przepraszam. Zaraz przyniosę ci twoje płatki .
- Nie trzeba Harry , sama po nie wtanę i tak dziękuje za pomoc. Uśmiechnęła się i już
miała wstać gdy za sobą usłyszała głos.
- Może płatków  ? Odwróciła sie i zobaczyła łobuzerski i flirtujący uśmiech Freda .
Stał za nią i trzymał pudełko z różowymi florencjami . Juz chciała podziękować    
chłopakowi  ,że zaproponował jej płatki po które miała wstać ,ale w tym samym
czasie Ron rzucił sie na swojego brata z pięściami , powalając go ziemie . Pudełko
wypadło Fredowi z reki i spadło na podłogę a płatki rozsypały sie po całej kuchni .
Obsypały każdego. Ona sama miała kilka w swoich brązowych włosach . Ronald
usiadł na powalonego Freda , złapał go za jego t-shirt i już wziął zamach by go
uderzyć w twarz ,ale w tym czasie George rzucił sie na niego by pomóc Fredowi. Cała trójka
zaczęła sie tarzać po podłodze i w rozsypanych płatkach. Ron cały czas chciał uderzyć
Freda.George trzymał go z całej siły ,ale i tak Ronald wyrywał się i próbował oswobodzić.
Wkurzona Fred zachowaniem brata także miał ochotę go uderzyć już chciał mu walnąć w nos  
,gdy nagle do kuchni wpadła pani weasle'y i machnęła swoja różdżką wypowiadając zaklęcie
" conformo". Zaklęcie postawiło rona geogra i freda w pionie . Ich mama patrzyła na nich
swoim zabójczym wzrokiem.
- Co wyście tu narobili ?! . W końcu wybuchnęła .
- To jego wina . Odpowiedzieli równo bliźniacy pokazując na Rona.
- Taaaa zwalcie wszystko na mnie debile . Wymruczał Ron pod nosem
- Macie się natychmiast uspokoić i w spokoju znieść śniadanie ! Zawsze musicie coś
odstawić na pięć minut nie można was samych zostawić , zawsze problemy kłótnie i
bałagn.
- Przepraszamy mamo . Odpowiedzieli bliźniacy by załagodzić sytuację.
- Już dobrze , ale żeby to był ostatni wybryk na dzisiaj .
- Dobrze mamo . Ponownie bliźniacy odpowiedzieli chórkiem.
- A teraz siadać i jeść ładnie i w spokoju śniadanie.           
Cała trójka usiadła. A pani Weasley machnęła różdżką by cały bałagan ,który narobili
chłopcy się posprzątał po czym wyszła do ogrodu i nie wróciła .W tym momencie po
schodach zeszła Ginni . Nie przejmowała się bałaganem , nawet nie zapytała co się
stało – była pewna ,że to sprawka jej braci , podziękowała tylko Hermionie za
przygotowanie płatków i usiadła obok Harrego ,którego pocałowała w policzek na
powitanie.
- I tak macie szczęście ,że nie dostaliście od mamy po głowie. Zaśmiała się Ginni
wypowiadając te słowa do chłopaków.
- Żebyś ty zaraz nie dostała po głowie . Oburzony  Ron odpowiedział oschle.
 Ruda szybko ucichła i zaczęła jeść płatki przygotowane przez Hermionę.
- Hermiono przepraszam za tego debila zaraz przyniosę ci płatki . Wtrącił szybko Fred.
Początkowo Hermiona chciała podziękować za uprzejmość Freda ,ale gdy zobaczyła                              
naburmuszoną minę Ronalda szybko odpowiedziała :
- Ty już lepiej siedź bo znając was znowu coś odstawicie. Uśmiechnęła się i poszła po                 swoje płatki . Szybko wróciła do stołu i usiadła by zjeść płatki .              
Każdy był zajęty jedzeniem , tylko Ginni i Harry o czymś rozmawiali . Ron siedział            pochylony nad miską płatków a Fred siedział cicho i spokojnie co było nietypowym i    bardzo rzadkim zjawiskiem . W końcu spojrzenia Rona i Freda się spotkały.Spojrzenie zawsze łobuzerskie i skore do żartów i wygłupów zmieniło się w spojrzenie pełne nienawiści i zła. Ron już miał ochotę odezwać się do Freda ,ale ten go uprzedził .
 - Co ci odbiło ?! Zapytał Fred  Rona , który tylko prychnął na niego i wstał by wyjść z kuchni. W tym samym czasie Hermiona krzyknęła tak głośno ,że nawet Ginni i Harry pochłonięci rozmowę ze sobą zamilkli i spojrzeli się w jej stronę.
- RONALDZIE WEASLE'Y ! Masz zostać i przeprosić swoich braci oraz nas wszystkich za
bałagan !
Ron ze zdziwieniem spojrzał na nią i zaśmiał sie kpiąco w jej oczy. W tym momencie Hermiona nie wytrzymała . Wulkan złości ,który od początku dnia w niej kipiał nareszcie wybuchł.
- Jak ?Jak ty możesz .... ?! Co sie z tobą stało ? Nawrzeszczałeś na Ginni ,mimo ,że nic nie zrobiła , teraz naskakujesz z pięściami na Freda , mimo ze tez nic nie zrobił ! Co się z tobą stało ?!
- Tak broń ich , bo przecież sami nie umieją .
- Wcale ich nie bronię , po prostu mówię jak jest , nie wiem co ci się stało , miałeś taki dobry
humor !
- Moje kochane rodzeństwo się stało .
- Oni ci nic nie zrobili to ty na nich naskakujesz !           
- Taaa dobra daj spokój . Odpowiedział oschle i już miał ochotę wyjść ,gdy nagle
zatrzymał go głos Hermiony.
-Nie rozumiem cie Ronald i nigdy nie zrozumiem !
- To nie nowość , często niczego nie rozumiesz. Odpowiedział sucho i bez emocji .
W tym momencie coś w Hermionie pękło.
- Wiesz ….. wiesz ty co ? Ja przynajmniej się staram i nie wyżywam się na innych tak
jak ty ! Jesteś nieczułym palantem !           
Gryfonka wstała i wybiegła do ogródu z płaczem .Ron nie zareagował tylko stał jak
wryty. Bardzo zraniły go słowa Hermiony ,ale nie dał tego po sobie poznać .
Wzruszył ramionami i poszedł na górę .Ginni w tym momencie wstała ,ale harry
złapał ją za rękę.
 - I tak nic nie zdziałasz .           
- Harry ja muszę iść …. Ona cierpi .            
- Ona potrzebuje teraz samotności …. Uwierz mi.             
Ginni ponownie usiadła i tylko westchnęła. W tym momencie Fred wstał od stołu
krzyknął do rona -Jesteś glupi ! Po czym wybiegł do ogrodu w poszukiwaniu
hermiony . 


Przepraszam ,że moje rozdziały są takie krótkie ,ale na razie nie mam jeszcze zbytniej umiejętności to rozwijanie pomysłów ,które rodzą się w mojej głowie :/ ~
~~Nika~~

Rozdział I


Był rześki , słoneczny poranek. promienie słońca przebijały sie przez szpary pomiędzy
firanami ,padając na twarz gryfonki i lekko ,ale przyjemnie ogrzewając  jej policzki.
Hermiona wybudzona ze snu powoli otworzyła oczy. Mimo ,że słońce ją raziło to i
tak ucieszyła sie ,ze jest słoneczny dzień przez co nabrała lepszego humoru , bardziej
optymistycznego.  Nastrój poprawiała jej także świadomość , że śpi obok niej jej Ron
, jej chłopak ,którego tak bardzo kochała możliwe ,ze dlatego ponieważ był jej
przyjacielem przez ponad 5 lat , dopiero w wakacje podczas jej pobytu w norze
zaiskrzyło pomiędzy nimi i postarali sie spróbować być ze sobą , mimo ,że często się
kłócili zawsze wracali do siebie. Kujonka lekko odwróciła głowę by spojrzeć na jej
słodkiego ,  śpiącego rudzielca z ,którym spędzała ostatnio cały czas. Zawsze obok
siebie siadali , razem jedli , spali myli się ( tylko podczas  kąpieli byli osobno ) a i tak
nie miała go dość. Ronald był pogrążony w śnie. Oczy miał zamknięte. Jego rude
włosy lekko opadały na jego dziecięca twarz ,która tylko podczas snu wyglądała tak
słodko , gdy młody Wesley był na nogach wyglądał bardzo męsko, często sie
uśmiechał ,ale i tak jego męskość przebijała dziecięce poczucie humoru przez co jego
twarz przybierała bardziej poważnego a jakże przystojnego wyrazu . Patrzyła tak
jeszcze przez moment . Nie mogła sie na niego napatrzeć . Kochała go , bardzo.
Pragnęła jego dotyku i jego obecności . Przy nim czuła sie bezpiecznie , jak w
rodzinnym domu przy rodzicach. Powróciła do swojego poprzedniego ułożenia. Teraz
patrzyła w biały sufit i rozmyślała o tym co Ginny i Harry robili wieczorem . Było
pewne ze spędzili go razem ,ponieważ ruda nie wróciła na noc dzięki czemu gryfonka
mogła spać z Ronaldem. Rozmyślała tak jeszcze przez dobre 10-15 minut . Z jej
rozmyśleń wyrwał ją ciepły dotyk ust Rona na jej policzku .
-dzień dobry .
Odwróciła sie i uśmiechnęła do niego promiennie .
- cześć kochanie . Ponownie dał jej buziaka w policzek i odgarnął jeden kosmyk jej włosów
za ucho.
- Słodko spałeś . Spojrzała mu głęboko w oczy i pocałowała w usta.
- Ponieważ spałem obok tak ślicznej dziewczyny , twoja obecność sprawia mi ogromną
przyjemność. Uśmiech​nął  sie do niej i pocałował ją w czoło , po czym spojrzał jej w
oczy i  ucałował w jej zawsze zimny nos.
– Ktoś tu chyba ma dobry humor .
Dziewczyna uśmiechnęła się, a Ron puścił do niej oczko.
- Tak. Odparła Gryfonka - Cieszę się ,że wracamy do Hogwartu i ,że spotkamy swoich
znajomych ,         nauczycieli i innych ludzi. To już szósta klasa , jak ten czas szybko
minął , za rok będziemy najstarsi , młodzi będą patrzeć na nas z szacunkiem. Może
zostaniemy perfektami i będziemy mieli własne dormitoria , może nawet koło siebie i
będziemy mogli razem spać. Gryfonce zaczęły się błyszczeć oczy , była
podekscytowana ,że to co mówi ,może stać się prawdą już za rok . Jej szczęście nie
trwało jednak długo.
- Hermiona ja ….. . Zawahał się przez moment ,ale mówił dalej. – Ja i Harry , nie gniewaj się
,ale my ….. my postanowiliśmy ,że nie wrócimy na siódmy rok do Hogwartu . I
postanowiliśmy ,że poświęcimy ten czas na szukanie horkruksów i obmyślenie planu
na zniszczenie Sama-wiesz-kogo .
Gryfonka nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Była w szoku. Gwałtownie się podniosła do
pozycji siedzącej zrzucając rękę Rona z jej policzka. Chciała krzyczeć , uderzyć
kogoś lub coś , co kol wiek byle by rozładować emocje ,które właśnie się w niej
obudziły . Chciała mu wygarnąć co o tym myśli ,ale zamiast tego udało jej się tylko
wybełkotać ciche i pełne smutku – Cccc…..co ?
- Miona nie gniewaj się . Ronald położył rękę na jej ramieniu i chciał ją mocno przytulić ,ale
Gryfonka odrzuciła gwałtownie jego rękę . – Proszę zrozum , kocham cie . Harry
kocha cię jak siostrę my …. My nie chcieliśmy ci o tym nic mówić i cię zabrać ze
sobą ponieważ uważamy ,że to niebezpieczne a ….. no a my … my po prostu nie
chcemy żeby tobie coś się stało , poza tym gdybyśmy wzięli ciebie Ginny też by
chciała z nami iść ….. zrozum to zbyt niebezpieczne . A my z Harrym damy sobie
radę sami nie narażając nikogo .
Gryfonce zaczęło się zbierać na płacz . Uważała to za słodki gest , że się o nią martwią ,ale i
tak była wściekła ,że chcieli ją zostawić i to bez słowa . Ron widząc jak dziewczynie
napływają łzy do oczu mocno ją przytulił , ręką podniósł jej podbródek przez co była
zmuszona spojrzeć mu w oczy.
- Miona kochanie. Zrozum nie wiem co bym sobie zrobił ,gdyby tobie coś się stało ! Pewnie
sam bym sobie coś zrobił z bólu i rozpaczy po twojej stracie , bym obwiniał siebie za
to i Harrego ,że się zgodził cię wziąć . KOCHAM CIĘ rozumiesz ? KOCHAM i nie
pozwolę by coś ci się stało , dlatego błagam cię Miona błagam zostań w Hogwarcie za
rok i nie jedź z nami .
Gryfonka nie wytrzymała i zaczęła płakać to był tak wzruszający moment . Ron był taki
kochany ,że się o nią tak troszczył . Hermiona przestała być zła na chłopaków i
mocno wtuliła się w tors Ronalda . Chłopak odwzajemnił gest i jeszcze mocniej ją do
siebie przytulił .
- Kocham cię Ronald. Powiedziała to tak cicho i przez płacz ,że chłopak ledwo zrozumiał jej
bełkot .
- Ja ciebie też Miona . Ponownie podniósł jej podbródek i pocałował delikatnie a jakże
namiętnie w usta . – Połóżmy się jeszcze na moment . Wykończyłaś mnie dzisiejszej
nocy . Ron uśmiechnął się i położył na łóżku po czym podniósł rękę do góry , i
podparł  nią swoja głowę . Pokazał jej gestem by sie do niego przytuliła. Dziewczyny
nie trzeba było długo namawiać , od razu wtuliła sie do niego . Jego ciało było tak
cieple i przyjemne. Bardzo lubiła obok niego tak leżeć jednak jeszcze bardziej lubiła
dotyk jego ust ,tych słodkich ust , które prawie co dziennie miała przyjemność
całować .Leżeli tak w ciszy przez jakiś moment , przytuleni do siebie . Ron zamknął
oczy . Pogrążył się w marzeniach. Hermiona widząc jak na twarzy chłopaka pojawia
się uśmiech odezwała się do niego .
- Ron ? zapytała nieśmiało .
- Tak kochanie . Odpowiedział w miarę szybko .
- Przepraszam ,że wczoraj cie wykończyłam. Zrobiła minę skruszonej dziewczynki , którą
przyłapano na gorącym uczynku by jej słowa nabrały większego znaczenia - Nie
musisz przepraszać , było bardzo miło  . Uśmiechnął sie uroczo jak to tylko on umiał i
pocałował ja w czoło .Gryfonka wtuliła sie w jego jeszcze mocniej i czulej niż
poprzednio .
- O czym myślisz . Zapytała i spojrzała mu w oczy .
- O tym jakim jestem szczęściarzem .
Gryfonka od razu sie ożywiła i rozweseliła .Usiadła na kroku swojego chłopaka. Nachyliła
sie nad nim tak mocno ,ze oczy Rona mogły swobodnie patrzeć na dekolt dziewczyny
w jej koszuli nocnej. Koszula była tak zwiewna ,ze od razu opadła i ukazała
chłopakowi jej gołe piersi . Ron delikatnie sie uśmiechnął . Dziewczyna skierowała
sie lekko do niego . Ustami musnęła najpierw jego usta , potem jego policzek po
czym skierowała sie do jego ucha .
- Jesteś słodki Ronaldzie Weasley . Wyszeptała tak cicho a tak dokładnie ,że chłopak od razu
zrozumiał o co chodzi .Kujonka spojrzała jeszcze w jego oczy , po czym poczuła jak
Ronald przekręcił się a ona  razem z nim i teraz to on był nad nią a ona pod nim .
Dziewczyna cicho jęknęła .Ich ciała były tak blisko siebie . Czuli swoje oddechy na
twarzach. W  końcu złączyli sie w pocałunku Ich języki złączyły sie i zaczęły taniec
zmysłów . Muskały sie potem mocno dotykały . Było to bardzo podniecające i
przyjemne . Gryfonka objęła dłońmi jego twarz , potem jedna dłonią objęła jego gęste
, rude włosy . Drugą ręka zaczęła go delikatnie drapać po plecach tak jak on lubił
najbardziej . Ron zaczął ją całować namiętnie po szyi . Kujonka zaczęła głośniej
oddychać powstrzymując sie od jęków ,które mogliby usłyszeć mieszkańcy nory .
Rudy zdjął ramiączko koszuli z jej ramienia , głaszcząc ją ręka po nogach . Jechał
coraz wyżej , wiedział ze jej sie to podoba . Gryfonka była juz prawie naga , jej
koszula zwisała teraz tylko na jednym ramiączku. Wystarczył jeden ruch chłopaka i
została by ona pozbawiona ubrania . Ron był tylko w swoich czerwonych bokserkach
ze złotym paskiem i napisem QUDDITCH na dodatek bardzo obcisłych co jeszcze
bardziej podniecało Hermionę. Na razie tylko pieścili swoje ciała . Nie spieszyli sie z
ich pierwszym razem ,ale mimo wszystko oboje chcieli to bardzo zrobić . Czekali
tylko na odpowiedni moment . Często dochodzili do momentu w którym byli pewni ,
że to zrobią ,ale zawsze ktoś im przeszkodził . Tym razem było tak samo . Nagle do
ich pokoju wpadła Ruda promieniejąc z uśmiechem od ucha do ucha .Hermiona
szybko odrzuciła Rona , wstała i poprawiła koszule . Ginny stała jak wryta .
Wiedziała ze śpią razem i miedzy nimi cos jest ,ale nigdy nie chciała przyłapać
swojego brata w nieprzyzwoitym momencie . Jej uśmiech zamienił sie na szok .
Szczęka jej opadła ,ale nic nie mówiła .Ron nie wiedział na początku o co chodzi i
dlaczego go dziewczyna odrzuciła z taka siła a jednak delikatnością by mu nic nie
zrobić . Po momencie dopiero sie odwrócił i ujrzał swoja siostrę stojącą w drzwiach .
- Gi ... gi .... ginny . To to tooo nie tak ,serio . Wybełkotała  Hermiona .
- Po co tu wchodziłaś. Miałaś być z Harrym ! Krzyknął gwałtownie Ron wkurzony
zachowaniem siostry .
Ginni nic nie odpowiedziała , tylko zamknęła drzwi i wybiegła z płaczem .

- Ginni ! Krzyknęła Hermiona i wybiegła za nią z łzami w oczach . Ron leżał jak wryty , nie
rozumiał dlaczego hermiona za nią wybiegła zamiast zostać z nim , To była wina jego
siostry a nie ich . Mogła zapukać a nie wchodzić bez zgody .

- Ginni zaczekaj , Ginni błagam poczekaj to nie tak ! Krzyknęła hermiona by zatrzymać
swoja przyjaciółkę .Gryfonka w końcu dogoniła ruda i złapała ją za ramie szlafroka .
Ginni zatrzymała sie , po czym wpadła z płaczem w objęcia hermiony. Kujonka
przytuliła mocno ginni próbując ją uciszyć , by przestala płakać . Widok jej plączącej
przyjaciółki bolał ją tak bardzo . Nigdy nie chciała by ginni była smutna z jej powodu
a co dopiero płakała. Zrobiła by dla Rudej wszystko byle by ja pocieszyć.

- Ciiii blagam ginni nie płacz . Proszę cię , kochanie zrób to dla mnie . Do niczego nie doszło
, wiem ,ze to dla ciebie  trudne i niezręczne . Gryfonka przytuliła ją jeszcze mocniej i
zaczęła głaskać po głowie .
- Nie to moja wina . Miona nie musisz przepraszać to ja weszłam bez pukania . Wybacz
proszę . Mówiła to przez płacz ,ale powoli juz sie uspokajała .
- Ron to świnia , wybacz ze cie tak potraktował . Powiedziała gryfonka mocno oburzona
zachowaniem swojego chłopaka .
- On zawsze taki jest , poza tym ma racje . Odpowiedziała ginni głosem normalnym ,lecz
smutnym .
- Ruda jesteś dla mnie jak siostra . Nigdy nie pozwolę cie tak traktować , nawet twojemu
bratu. Miona przytuliła ją mocno , pocałowała w czoło i powiedziała ,że juz wszystko
dobrze . Zaproponowała by ruda poszła sie ogarnąć a ona będzie na nią czekać przy
stole w kuchni .
Ruda tylko pokiwała głową już miała zamiar pobiec na górę ,ale nagle powiedziała – Miona
jeszcze raz przepraszam ,że wam przeszkodziłam
- Ginni nie masz za co przepraszać . Uśmiechnęła się pogodnie do Rudej . Ruda
odwzajemniła uśmiech .
- Ginni ? Zapytała nieśmiało Hermiona
- Ruda popatrzyła na Herminę pytającym wzrokiem
- Co Miona ?
- Musisz mi jako rekompresata opowiedzieć jak było u Harrego. Gryfonka uśmiechnęła się łobuzersko i chciała powiedzieć do zobaczenia na śniadaniu ,gdy nagle Ginni jej przeszkodziła.
- Jest jeszcze trochę czasu do śniadania . Jak chce to mogę ci teraz opowiedzieć . Uśmiechnęła się . Oczy jej zabłyszczały i usiadła na schodach . Gryfonka usiadła obok niej .
- Opowiadaj . Powiedziała zaciekawionym głosem . Bardzo chciała usłyszeć o przeżyciach Rudej z Wybrańcem .
- No więc co chcesz wiedzieć ?
- Wszystko ! Ze szczegółami proszę.
- No więc było ….. było magicznie . Harry jest taki delikatny i czuły . Nie namawia na siłę zawsze się pyta czy wszystko ok. Nigdy nie wykonuje zbyt gwałtownych ruchów a jednak jest taki namiętny i widać ,że mnie pragnie , potem to już chyba wiesz co się działo . Oczy Rudej zabłyszczały jeszcze bardziej podekscytowane samym wspomnieniem o dzisiejszej nocy spędzonej z Harrym. – A jak twoja noc z Ronem ?
W tym momencie Hermionie zszedł uśmiech z twarzy ,ale nie chciała tego okazać więc uśmiechnęła się sztucznie by jej przyjaciółka nie połapała się o co chodzi .
- Było …. Hmmmm bardzo ciekawie . Siedzieliśmy w pokoju i uczyliśmy się . Ron ma problemy z transmutacją więc trochę mu pomagałam. Potem ,gdy zaczęło się robić ciekawie , nagle dymiące kartofelki wparowały do naszego pokoju . Podejrzewamy ,że to nowy wynalazek bliźniaków i ,że chcieli zrobić nam psikusa i przy okazji go przetestować . Szybko wyszliśmy z pokoju bo nie dało się usiedzieć w tym dymie i poszliśmy do ogrodu . Pokazałam Ronowi parę konstelacji gwiezdnych . Było bardzo romantycznie ,ale nic się nie działo , tylko się wygłupialiśmy. Mieliśmy wojnę na siano , potem zaczął mnie gonić po całym ogrodzie bo nie chciałam mu dać buziaka pod warunkiem ,że mnie nie złapie . W sumie nic specjalnego ,ale jednak było miło . W końcu ,gdy mnie złapał to usiedliśmy zmęczeni i zasnęłam w jego ramionach po czym Ron zaniósł mnie do pokoju .
- Musiało być bardzo śmiesznie. Wyobrażam sobie jak Harry goni mnie po całym ogrodzie by dostać jednego buziaka . Ginni zachichotała.
Dziewczyny rozmawiały jeszcze przez moment po czym Hermiona spojrzała na zegarek. Śniadanie zaczęło się 5 minut temu a ona nie była nawet ubrana. Dziewczyny pospiesznie wstały .
- Leć się ogarnąć do łazienki a ja przygotuję nam nasze ulubione płatki .
- Dziękuje Miona jesteś kochana . Ginni szybko pobiegła w stronę łazienki .
Gryfonka odetchnęła i poszła w stronę kuchni . Rozmowa z Ginni bardzo jej pomogła jednak nadal była zła na Ronalda. Jak on mógł. potraktować tak siostrę ? Zadawała sobie w kółko to samo pytanie idąc w stronę kuchni ze spuszczoną głową . Nagle wpadła na coś , kogoś  twardego i prawie się przewróciła .